Przeciętny trzylatek posiada tyle zabawek, że z powodzeniem mógłby wyposażyć kilka przedszkolnych sal. Nawet jeśli nie kupują ich rodzice, otrzymuje je od dziadków, cioć, wujków, znajomych. W pewnym momencie sytuacja wymyka się spod kontroli – maluch dostaje dwudzieste autko, dziesiątą do złudzenia podobną lalkę, kolejnego konika, misia, puzzle, grający telefon. Dziecko dorasta w świecie po brzegi wypełnionym przedmiotami. Czy rzeczywiście ich potrzebuje? Czy w takiej ilości czynią go szczęśliwym, ułatwiają rozwój, kształtują wyobraźnię?

Rzeczy kupujemy dziecku jeszcze na długo przed tym, zanim pojawi się na świecie. Do współczesnych rytuałów oczekiwania na narodziny maleństwa należy urządzanie jego pokoju – lub przynajmniej kącika w sypialni rodziców. Ledwo usłyszymy po raz pierwszy bicie serca na aparacie USG, już zabieramy się za sporządzanie listy zakupów – łóżeczko, materacyk, grająca karuzela ze zwierzątkami, migająca lampka, przytulanka, grzechotki, bujaczek, mata edukacyjna. Nie wspominając już o wynalazkach ostatnich lat, jak elektryczne nianie czy monitory oddechu. Zanim zainteresujemy się jakimikolwiek koncepcjami wychowawczymi czy nawet wybierzemy imię, mamy już na ogół kompletnie wyposażony kącik dla wyczekiwanego potomka. Otoczeni zewsząd reklamą, podświadomie ulegamy przekonaniu, że przygotowanie do rodzicielstwa polega na zgromadzeniu przedmiotów, które ułatwią nam zadanie bycia rodzicem.

Fot. Monika Dwórska-Małota

Fot. Monika Dwórska-Małota

A ja wolę mamę

Nic dziwnego, że wielu rodziców popada w konsternację, gdy ich dziecko od pierwszych chwil pobytu na świecie buntuje się przeciwko starannie skompletowanym dla niego rzeczom. Grająca karuzela nad łóżeczkiem wcale nie uspokaja – wręcz przeciwnie, wyzwala natychmiastową potrzebę schronienia się w objęciach rodziców. Dobrany zgodnie z zaleceniami ekspertów materacyk okazuje się zbędny – dziecko i tak wybiera spanie z rodzicami. Gdy niemowlę zaczyna interesować się otaczającym światem, często głos mamy, ręce taty okazują się ciekawsze niż kolorowe grzechotki. Jednak my nie dajemy za wygraną. Głęboko zakorzenione przekonanie, że to zabawki stymulują rozwój dziecka, każą nam otaczać maluszka coraz to nowymi akcesoriami, które, według producentów, doskonale wpływają na wszystkie zmysły.

W chaosie zabawek

Tymczasem dla dziecka w otaczającym świecie jest wystarczająco dużo bodźców, które pobudzają w nim wolę odkrywania. Guziki na swetrze mamy, odgłos przejeżdżającego samochodu podczas spaceru, łyżka, promień słońca wpadający przez okno, nawet paproch leżący na podłodze czasem przykuwają jego uwagę bardziej niż wyspecjalizowana zabawka. Dla malucha, który dopiero zaczyna rozglądać się po świecie, wszystko jest cudem i wszystko jest fascynujące, na wszystko też przychodzi kolej. Kiedy od początku „zasypujemy” dziecko zabawkami, rozpraszamy jego uwagę, która w naturalny sposób chce koncentrować się na tym, co dla niego najważniejsze – na rodzicach, na innych członkach rodziny, bliższym, a potem również i dalszym otoczeniu. Nadmiar zabawek zakłóca proces poznawania świata, dostarczając dziecku bodźców, które wywołują zamęt w jego wyobraźni.

Dzieci nie rodzą się z naturalną potrzebą posiadania przedmiotów. To osoby z ich otoczenia dokładają starań, aby tę potrzebę w nich wywołać i utrwalić. Prędzej czy później im się to udaje. Jeśli maluchowi systematycznie podsuwa się coraz to nowe zabawki, w końcu uzna ono, ze tak powinno być i zacznie samo się ich domagać. Niestety ze szkodą dla własnego rozwoju i dobrego samopoczucia.

Mało zabawek – uporządkowany świat

Danuta Szczygieł, z wykształcenia pedagog ze specjalnością resocjalizacja i mama czteroletniej Matyldy, od momentu pojawienia się córeczki na świecie pilnowała, żeby w jej otoczeniu nie było nadmiaru zabawek. Nie miała oporów, żeby poprosić rodzinę i znajomych, aby nie przyzwyczajali jej dziecka do prezentów z byle okazji.

-Przestrzeń dziecka w dużej mierze jest złożona z najróżniejszych zabawek – mówi Danuta Szczygieł. – Jednak gromadzenie zbyt wielu przedmiotów prowadzi do chaosu, nad którym maluchowi trudno zapanować. Jako rodzice uczymy dziecko dbałości o porządek i wymagamy, aby po zabawie odkładało przedmioty na właściwe miejsce. Ich nadmiar powoduje, że w pewnej chwili nawet my – dorośli przestajemy kontrolować, które pluszaki, książki czy auta mają być na półce, a które w pudełku. Musimy więc liczyć się z tym, że rzeczy wylądują w przypadkowych miejscach lub dziecko w ogóle przestanie pilnować porządku, przytłoczone nadmiarem obowiązków. Należy też pamiętać, że zabawki powinny być dostosowane do wieku dziecka, do zmieniającej się psychiki i zdolności poznawczych. Kolekcjonowanie przedmiotów od momentu narodzin dziecka może opóźnić chęć rozwoju i nauki kolejnych, coraz bardziej precyzyjnych czynności – dodaje.

Matylda ma obecnie w pokoju tylko tyle zabawek, ile jest w stanie ogarnąć wyobraźnia i zmysł porządku czterolatki. Co ciekawe – nawet tymi, które posiada, bawi się niezwykle rzadko. Nadal jej ulubionym zajęciem pozostaje przytulanie się do rodziców i zabawy na świeżym powietrzu. Jest ciekawa świata i towarzyska, a wspinanie się po drabinkach na placu zabaw czy zbieranie kasztanów wzbudza w niej znacznie większy entuzjazm niż jakakolwiek zabawka.

Mądrze i z umiarem

Jak świat światem dzieci miały zabawki. Jednak jeszcze nigdy w takiej ilości, jak we współczesnych czasach. Ukochana przytulanka, drewniane klocki, konik na biegunach, jedna lalka, może jeszcze liczydło – to przez wieki musiało im wystarczyć. I wystarczało, ucząc radości z tego, co się posiada i szacunku do wszystkiego, co się otrzymuje. Dziecko, które miało tylko jednego misia, zyskiwało szansę na szczególną więź emocjonalną łączącą go z zabawką. Ta więź, rzecz jasna, istniała tylko w jego wyobraźni, ale mogła być dla niego podporą w trudniejszych sytuacjach, dawać poczucie bezpieczeństwa, być pomocna w oswajaniu świata. Miś bywał prawdziwym przyjacielem i często zapadał w pamięć na całe życie, jako jeden z symboli radości i swoistej magii dzieciństwa. Ale też jako symbol stabilności, czegoś pewnego, co daje oparcie.

Którego spośród gromady swoich pluszaków zapamięta nasze dziecko? Która spośród kilkunastu lalek zapadnie w pamięć naszej córeczce?  Czy któraś spośród stale przybywających zabawek zdobędzie serce malucha na tyle, że będzie chciał ją „oswoić”, „zaprzyjaźnić się” z nią i przechować w pamięci? A może najbardziej zapamięta swoje uczucie dezorientacji i zagubienia w nadmiarze bodźców, jakich dostarczało mu dorastanie wśród przedmiotów, które trudno było ogarnąć dziecięcą wyobraźnią?

Zabawki dają radość, bywają też rozwijające, stymulujące różne umiejętności. Niektóre pod względem edukacyjnym są na pewno bardziej wartościowe niż liczydło z czasów naszych dziadków. Jeżeli jednak chcemy, aby obcowanie z zabawkami było dla dzieci pozytywnym doznaniem, warto przestrzegać kilku zasad.

  • Zabawki wprowadzajmy w poznawczą przestrzeń dziecka powoli i racjonalnie. W pierwszym roku życia maluch potrzebuje przede wszystkim bliskości rodziców – rzeczy nie powinny mu zastępować dotyku i obecności mamy i taty, a także innych członków rodziny. Mogą być natomiast elementem wspólnych zabaw – gdy dziecko jest już na nie gotowe.
  • Uszanujmy wolę dziecka – jeśli płacze przy zamontowanej na łóżeczku karuzeli z pozytywką lub przy dźwiękach grzechotki – nie zmuszajmy go, aby ją polubiło. Jeśli niemowlę woli bawić się tetrową pieluchą niż pluszowym, interaktywnym pieskiem, wykażmy zrozumienie.
  • Nie pozwólmy, aby zabawki odwracały uwagę dziecka od realnego świata – dziecko potrzebuje uczestniczenia w prawdziwym życiu. Dajmy mu poznawać również przedmioty codziennego użytku – klucze, łyżki, przybory toaletowe, przestrzegając przy tym zasad bezpieczeństwa.
  • Zachowujmy ostrożność przy zabawkach emitujących dźwięki.  Przeprowadzone przez brytyjski instytut badań nad głuchotą badania wykazały, że 8 na 15 badanych „grających” zabawek przekracza dopuszczalny poziom natężenia dźwięków! Dzieci bawiące się nimi zbyt często są narażone na trwałe uszkodzenie słuchu.
  • Zabawki muszą być dostosowane do wieku dziecka.
  • Starszemu dziecku wybierajmy zabawki, które wymagają od niego inwencji i kreatywności (klocki, ciastolina/plastelina/modelina, układanki, elementy do składania itp.). Nie podsuwajmy zbyt wielu „gotowych” rozwiązań, które hamują rozwój samodzielności i twórczego myślenia.
  • Chrońmy dziecko przed nadmiarem zabawek! Jeśli jest ich zbyt wiele w jego otoczeniu, mogą utrwalać w maluchu poczucie dezorientacji i nieradzenia sobie z bodźcami płynącymi ze świata. Pokój dziecka ma być bezpiecznym mikrokosmosem, który pozwala mu się wyciszyć, skoncentrować i odprężyć.
  • Uczmy dziecko dbałości o porządek i odkładania zabawek na ich stałe miejsce. Przedmioty powinny być posegregowane w sposób przejrzysty i czytelny dla dziecka, aby było ono przekonane, że jest w stanie samodzielnie porządkować swoją przestrzeń.
  • Jeśli to możliwe, nie zabierajmy dzieci do sklepów z zabawkami.
  • Nie przyzwyczajajmy maluchów, że otrzymywanie zabawek przy każdej okazji jest regułą. Nie wstydźmy się poprosić o to również rodzinę i znajomych. Dziecko obdarowywane przy każdej okazji w pewnym momencie traci zdolność cieszenia się z drobiazgów. Utrwala się w nim konsumpcyjne podejście do życia i przekonanie, że szczęście i satysfakcję osiąga się poprzez gromadzenie przedmiotów.
  • Jeżeli dziecko nie będzie systematycznie zasypywane przedmiotami, otrzymana od czasu do czasu, mądrze wybrana zabawka da mu prawdziwą radość. Wtedy na pewno też skorzysta z jej edukacyjnego waloru, nie wrzucając jej po pięciu minutach do pudła wypełnionego wieloma podobnymi dziecięcymi akcesoriami.
  • Na zakończenie – uczmy nasze dzieci „radości, że można mieć niewiele rzeczy”, posługując się słowami poety Jana Twardowskiego z wiersza „Daj nam”. Ta radość wyjdzie im na dobre.

Autor: Urszula Hreniak
O autorce: Mama Mikołaja i Jagody. Uznaje wyższość domowej zupy nad obiadem z mrożonki. Lubi czas spędzany z dziećmi. Usilnie stara się godzić bycie mamą z potrzebą pracy na rzecz rozwoju własnego i innych. Czasem nawet jej się to udaje bez szkody dla jednego i drugiego. Poza tym: obserwuje, pisze i nie ustaje w poszerzaniu wiedzy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

napisz pierwszy komentarz...