Jak pokazać dziecku różnorodność otaczającego świata i nie wywołać przy tym uczucia zagubienia? Jak przybliżyć opalizującą sensami rzeczywistość? Jak nienachalnie i niepryncypialnie zilustrować i uwiarygodnić przyjaźń mimo odmienności? Wielkie pytania literatury, nie tylko dziecięcej. Jak zatem to zrobić? Można tak jak holenderska autorka Karina Schaapman w książce pt. “Mysi Domek. Sam i Julia”, wydanej przez Media Rodzina. 

Spotykają się w tej książce dwa światy. Słowny i wizualny. Pierwszy to linearna opowieść o parze myszek z sąsiedztwa, które różni wszystko, ale łączy jeszcze więcej, czyli przyjaźń. Ona, Julia mieszka z mamą w maleńkim pokoiku na szóstym piętrze Mysiego Domku. Nie ma taty ani rodzeństwa, ani dziadka i babci. Sam za to mieszka na parterze ze swoją dużą rodziną: mamą, tatą, braćmi i siostrami. Ma też dwie babcie i dwóch dziadków. Różnic między nimi jest jeszcze więcej, nie będę wszystkiego zdradzać, powiem tylko tyle, że jedna z myszek doświadcza trudów codziennego życia, drugiej żyje się trochę wygodniej; jedna z nich świętuje Szabat, druga w ogóle nie wie, o co w tym święcie chodzi; jedna z nich jest nieco odważniejsza od drugiej, itd. W niczym to nie przeszkadza, bo jak się rzekło, przyjaźnią się i tak. Co je łączy? Przede wszystkim mają swoje prywatne sprawy w tajnym domku pod schodami, potrafią się ze sobą dzielić, bawią się razem codziennie, w ciężkich chwilach dodają sobie otuchy, na przykład wtedy, gdy na schodach pojawia się wielki szczur. Nade wszystko jednak są dziećmi-myszkami, a to dobry wstęp do najlepszej w świecie przyjaźni.

Poza tym oboje, uwaga, mieszkają w Mysim Domku i ten właśnie zasługuje na opis. Jest to ów drugi świat naszej niezwykłej książki. Karina Schaapman zbudowała domek z kartonu i papieru masche. Ten zupełnie wyjątkowy dom o stu pokoikach, starannie umeblowanych z najwyższą dbałością o detale powstał jako tło do historyjek o Samie i Julii. (Chociaż, swoją drogą zastanawiam się, co było pierwsze?) Mamy oto przed oczami niezmiernie sugestywną scenografię, która sprawia, że teatr tego przedstawionego świata wciąga nas w swoją prawdę z niespotykaną siłą.

Muszę powiedzieć, że kiedy czytamy z Anielą Mysi Domek, po prostu w l e p i a m y wzrok w te niezliczone szczegóły i czujemy się jakbyśmy rzeczywiście wchodziły do domu Sama i Julii. (Sprzyja tej iluzji także większy format książki.) Naprawdę, długo nie chce nam się stamtąd wychodzić.

Polecam dzieciom od drugiego/trzeciego roku życia.

Karina Schaapman, “Mysi Domek. Sam i Julia” Wydawnictwo Media Rodzina 2012, cena 35 zł.

Nie wiem jeszcze,  jaki jest najnowszy “Mysi Domek. Sam i Julia w teatrze” , ale się dowiem.

Autor: Agnieszka Grzywaczewska-Kurpierz
O autorce: mama Anieli, magister filologii polskiej, recenzentka, propagatorka praw dziecka, orędowniczka rodzicielstwa bliskości i karmienia piersią. Lubi długie spacery z psem. Lubi także rozmawiać z dziećmi, a potem spisywać sobie ich, jedyne w swoim rodzaju, słowa, zdania – wymyślanki.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

napisz pierwszy komentarz...