Mam tu rarytas, o który, jak to z rarytasami bywa, na rynku trudno. Królewnę Śnieżkę na podstawie baśni braci Grimm opowiedział Jarosław Mikołajewski, Wydawnictwo Agora 2006 w serii zatytułowanej “Na punkcie książek mam kota”. Wartka, świetna, współczesna, pulsująca życiem opowieść, napisana lekko, że aż pozazdrościć.

Co do baśni. Czy nie mówiłam jeszcze, że należy i że warto czytać baśnie oraz że jestem gorącą zwolenniczką umiejętnego zaznajamiania dzieci z baśniami? Nie? To powiem to teraz. Warto sięgać po baśnie i za ich pomocą objaśniać dzieciom świat. Nie mam na myśli bajek, opowiadań, kreskówek, animacji, tylko baśnie. W motywach w nich zawartych skupia się cała gama ludzkiego doświadczenia, które odpowiednio wcześnie (ale nie za wcześnie!) nazwane, a przez dziecko symbolicznie przeżyte, wyda owoc. Błagam, nie pytajcie mnie jaki, bo musiałabym zacząć tu rozpisywać się o dobroci, mądrości, empatii, tolerancji, sile wewnętrznej, asertywności, harcie ducha, a to jest bardzo trudne.

A zatem jeszcze raz podkreślam, że warto je (czyli baśnie właśnie) mieć na podorędziu i czytać, i podczytywać, chociaż nie róbmy na przykład z dwulatka eksperta od motywów baśniowych, bo to z kolei może się niedobrze skończyć. Maria Montessori podkreślała, co i ja z drobnymi zastrzeżeniami podzielam, że dziecko do pewnego momentu nie potrzebuje fikcji (literackiej), ponieważ doszczętnie pochłonięte jest poznawaniem rzeczywistości. Tak, wszystko po kolei. Najpierw kanon, potem wariacja na jego temat. Przykład? Proszę bardzo. Najpierw mówimy naszej, wchodzącej w życie pociesze, czym jest jabłko (także pokazujemy książeczki z ilustracjami tego rajskiego owocu), jak smakuje, jak wygląda, pachnie, jaki ma kształt, gdzie rośnie, że może być i czerwone, i zielone, i żółte nawet, mówimy, że skórka, że miąższ, słowem czynimy z naszego dziecka profesora w dziedzinie rzeczywistego jabłka i kiedy nic nie może go już w tej kwestii zaskoczyć wprowadzamy wiedzę o… zatrutym jabłku. Aaaaa! Broń Boże odwrotnie! Wiadomo czym mogłoby się skończyć pomylenie kolejności.

Co do braci Grimm. Grrrrr. Przerażają. Tak. Mają przerażać. Rodziców i dzieci. Ważna funkcja. Banie się. Co, jeśli tak jak mnie przerażają na tyle skutecznie, że odkładam na półkę kolejne wydania z najbardziej nawet artystycznie wymyślnymi ilustracjami? Dla takich jak ja jest wyjście. Właśnie seria “Na punkcie książek mam kota”. Nie dość, że J. Mikołajewski mnie, rodzicielkę ze strachami oswaja, Grimmów z XIX wprowadza w wiek XX, to jeszcze pozwala bezpiecznie pobać się mojej trzyipółletniej córce. A na dodatek, gdzie można, tam uwspółcześnia, robi oko do czytelnika, feminizuje, rozbraja stereotypy. Śnieżka przestaje być, do czego przywykliśmy, gotującą i sprzątającą służką krasnoludków, a staje się ich przyjaciółką i mile widzianym gościem, któremu pomaga się w trudnej życiowej sytuacji. Uwaga, autor jeszcze rymuje! I to jak! Przytoczę, chociaż może nie powinnam, ale to jeden z ulubionych naszych wierszyków, który powtarzamy sobie, wcale nie dydaktycznie, tylko dla uroku i dla śmiechu:

A teraz słuchajcie

i zapamiętajcie:

nie bierzcie jabłuszek,

gruszek czy pietruszek,

muszek ani puszek

od obcych staruszek!

W tej serii ukazało się aż dwadzieścia tytułów, zmonopolizowanych przez dwóch autorów – G. Kasdepke i właśnie J. Mikołajewskiego. Jeden lepszy od drugiego, a który, nie powiem.

Przykuwają uwagę także piękne i bezpretensjonalne ilustracje Agnieszki Żelechowskiej, a do każdego tytułu dołączono dziesięciominutowy, czytany przez M. Umer i W. Manna audiobook. Tylko słuchać. Czytać. Patrzeć i cieszyć się.

Królewna śnieżka, oprac. J. Mikołajewski, Agora 2006, dostępna w antykwariatach.

Inne tytuły serii:

Muzykanci z Bremy (o których za jakiś czas)

Czerwony Kapturek

Calineczka

Stoliczku, nakryj się!

Trzy świnki

i inne 

Autor: Agnieszka Grzywaczewska-Kurpierz

O autorce: mama Anieli, magister filologii polskiej, recenzentka, propagatorka praw dziecka, orędowniczka rodzicielstwa bliskości i karmienia piersią. Lubi długie spacery z psem. Lubi także rozmawiać z dziećmi, a potem spisywać sobie ich, jedyne w swoim rodzaju, słowa, zdania – wymyślanki.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

napisz pierwszy komentarz...