Dzieci też mają swoje kłopoty. Mniejsze i większe. I nie zawsze wiedzą, jak sobie z nimi poradzić. A my nie zawsze wiemy, jak sobie radzić z problemami naszych dzieci. Opowiadania Małgorzaty Żółtaszek pokazują takie wyjęte z codzienności sytuacje. 

Małgorzata Żółtaszek sama jest mamą – Alicji i Maćka. Doskonale zna całą skalę dziecięcych emocji. Jest też mamą dociekliwą, która szuka sposobów na przyjazną i udaną komunikację z własnymi dziećmi. Nawet prowadzi warsztaty dla innych rodziców z tego zakresu. Przemyca też swoją wiedzę do własnych opowiadań, podając ją w formie przystępnej dla dzieci – wplatając wątki baśniowe, pokazując sytuacje dobrze znane z domu i podwórka.

okładka-projekt-katalogowy1

Historyjki opowiadane przez panią Małgorzatę mają charakter opowiadań terapeutycznych. Dziecko ma możliwość przyjrzenia się w nich własnym emocjom, zrozumienia ich źródeł, zmierzenia się z nimi. W opowiadaniach przewijają się takie emocje, jak strach (przed jazdą na rowerze, przed buziakami na powitanie od cioci, przed ciemnością) czy złość (bo mała siostrzyczka angażuje mocno uwagę rodziców, bo nie można założyć do przedszkola ulubionej sukienki). Z takimi odczuciami zmaga się większość dzieci – dobrze o tym wiedzą rodzice. W opowiadaniach pani Małgorzaty odnajdą siebie, przynajmniej w niektórych. I to będzie dobry punkt wyjścia, żeby z nimi porozmawiać o ich własnych kłopotach („Widzisz, ty też obawiałeś się jazdy na rowerze, tak jak Wojtek”, „Anitka nie lubiła sprzątać swoich zabawek, zupełnie jak ty” itp.)

Celowo nie nazywam opowiadań pani Małgorzaty bajkami, bo nie są to bajki. Choć pojawiają się w nich bajkowe motywy, są to raczej historyjki „z życia wzięte”. Odzwierciedlają dobrze nam znaną codzienność. Opowiadają o dzieciach naszych czasów, które robią z rodzicami zakupy w supermarketach, ulegają wpływom reklam telewizyjnych, miewają nadmiar zabawek. To dzieci z naszego podwórka, dlatego małym czytelnikom łatwo jest sobie je wyobrazić – i utożsamić się z nimi. Elementy baśniowe w opowiadaniach (wróżka opatrująca skaleczone kolano, krasnoludek pomagający chłopcu, który zgubił się w sklepie), mają pomóc „obłaskawić” niektóre sytuacje, które bywają źródłem dziecięcych frustracji.

Mateuszek-okładka1

Opowiadania pani Małgorzaty są pomocne również rodzicom, którzy także otrzymują w nich recepty na niektóre codzienne bolączki. Dziecko jadłoby tylko słodycze, obgryza paznokcie, nie chce sprzątać  zabawek – kto choć raz nie stracił cierpliwości z powodu podobnych nawyków własnych pociech? Autorka opowiadań dobrze to rozumie, więc szuka rozwiązań. Takich, które pomagają znaleźć wyjście z sytuacji, bez uszczerbku dla dobrych relacji z własnymi dziećmi. Przykład – historyjka „O Paulince, brzuszku i języczku”. Przedstawia dobrze nam znany problem: „Paulinka była ogromną miłośniczką czekolady. Najchętniej nie jadłaby nic innego.” Jak zaradzić tej sytuacji, bez tych wszystkich: „Musisz to zjeść, bo to zdrowe!”, „Nie wstaniesz od stołu, jak nie zjesz!”? Autorka podpowiada zabawę w pięć smaków: Słodki, Kwaśny, Słony, Ostry i Gorzki, do jakiej zaprosił Paulinkę jej tato. Co z niej wyniknęło, przeczytajcie!

Autor: Urszula Hreniak
O autorce: Mama czteroletniego Mikołaja. Uznaje wyższość domowej zupy nad obiadem z mrożonki. Nie lubi odkładać rzeczy na później. Może dlatego ma sporo czasu dla dziecka. Uważa ten czas za dar i wyzwanie. Usilnie stara się godzić bycie mamą z potrzebą pracy na rzecz rozwoju własnego i innych. Czasem nawet jej się to udaje bez szkody dla jednego i drugiego. Poza tym: obserwuje, pisze i nie ustaje w poszerzaniu wiedzy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

napisz pierwszy komentarz...