Mama wraca na rynek pracy. Czy jest już na to gotowa? Czy na pewno wie, jaka praca da jej radość i spełnienie? Czy dobrze zna własne zasoby? Jak świadomie i bez napięcia powrócić do aktywności zawodowej, radzi Anna Szewczyk, trener rozwoju osobistego, coach, pracująca mama dwóch córek.

mamoteka.pl: Aniu, zacznijmy od tego, że sama z sukcesem powróciłaś na rynek pracy trzech latach spędzonych z córeczkami. Było trudno wrócić?
Anna Szewczyk: Wróciłam do pracy wtedy, kiedy już byłam w pełni na to gotowa. Przygotowywałam się do tego kroku przez kilka miesięcy, dlatego obyło się bez napięcia.

Zanim urodziłaś córeczki – najpierw Olgę, dwa lata później Paulinkę, byłaś bardzo aktywna zawodowo.
To prawda. Świadomie i celowo przez lata poszerzałam swoje kompetencje zawodowe. Nadzorowałam i realizowałam duże projekty unijne. Równolegle ukończyłam szkołę socjoterapii i pracowałam z młodzieżą jako socjoterapeutka. Potem przyszedł czas również na szkołę pomagania rodzinie. Zrobiłam też szkołę trenerów, a zdobyte tam umiejętności mogłam wykorzystać pracując na kierowniczym stanowisku i zarządzając dużym zespołem. Podnoszenie własnych kwalifikacji w kilku obszarach dawało efekty i czułam, że moja pozycja na rynku pracy jest silna. To był odpowiedni moment na urodzenie dzieci. Miałam świadomość, że moje kompetencje i doświadczenie są solidną bazą, dzięki której będę miała do czego wracać. Natomiast nie byłam pewna, czy będę chciała wrócić do tej samej pracy. Miałam wrażenie, że w kwestii zarządzania projektami osiągnęłam już wszystko, co mogłam, czułam się spełniona, a jednocześnie wiedziałam, że to mój zasób, który będą mogła wykorzystać na różne sposoby.

Anna Szewczyk podczas warsztatów dotyczących kompetencji zawodowych.

Anna Szewczyk podczas warsztatów dotyczących kompetencji zawodowych.

Jak rozpoznać ten moment, w którym jest się gotowym na powrót do pracy?
Ja po dwóch latach spędzonych z pierwszym dzieckiem czułam, że to dla mnie jeszcze nie czas na powrót do aktywności zawodowej. Drugą córeczkę urodziłam w styczniu, a po kilku miesiącach już wiedziałam, że we wrześniu będę chciała wrócić do pracy. Jednak nie w takim wymiarze, jak przed pierwszą ciążą. Trzeba uważnie wsłuchiwać się we własne potrzeby. Do pewnego momentu czułam złość i frustrację, gdy dostawałam jakieś pomysły czy oferty związane z moim życiem zawodowym. Coś mi mówiło w głowie: jeszcze nie teraz! Przemawiało też przeze mnie poczucie sprawiedliwości. Skoro z pierwszą córką byłam dwa lata, chciałam, żeby druga też mogła nacieszyć się moją obecnością – a ja jej. Jednak miesiące mijały, a ja coraz silniej czułam, że już coś „pcha mnie” na zewnątrz: że potrzebuję szerszego kontaktu z ludźmi, potrzebuję się rozwijać, potrzebuję jakiegoś odstępstwa od monotonii, jaka jest wpisana w życie rodzinne. U kobiet różnie ten moment może się przejawiać: mogą złościć się na dzieci i męża, chodzić niezadowolone, nie wiedząc do końca, dlaczego. Warto wtedy się zatrzymać i odpowiedzieć sobie na pytanie: jaka moja potrzeba jest niezaspokojona. Może się okazać, że to właśnie potrzeba samorozwoju.

Ty, ze swoimi kwalifikacjami, mogłaś być spokojna o pracę po urlopie wychowawczym. Co z mamami, które nie miały czasu zdobyć doświadczenia, bo na przykład urodziły dziecko jeszcze przed podjęciem pierwszej pracy?
Podczas warsztatów, które prowadzę dla kobiet, zawsze namawiam je do zbadania własnych zasobów: bez względu na to, czy mają za sobą trzy prace, czy żadną. Wykorzystuję do tego bardzo przydatne narzędzie: oś życia zawodowego. Osoba świadoma własnych mocnych stron i tego, co chciałaby robić w życiu, jest na dobrej drodze do sukcesu. Najważniejsze, to odpowiedzieć sobie na pytanie: w czym jestem dobra i co sprawia mi radość? Za tym idzie następne pytanie: w jakiego typu pracy mogę wykorzystać te umiejętności? Odwołam się do przykładu jednej z moich klientek, która nie miała dużego doświadczenia zawodowego, ale właśnie podczas bycia z dzieckiem odkryła swój własny potencjał. Doszła do wniosku, że ogromną frajdę sprawiają jej kreatywne i artystyczne zabawy z dziećmi, głównie z wykorzystaniem śpiewu. A ponieważ z wykształcenia była psychologiem, uznała, że będzie to dobrym uzupełnieniem jej pasji. W tym kierunku chciała się rozwijać zawodowo. Grunt to wiedzieć, co się ma do zaoferowania.

Świadomość własnych zasobów wystarczy, żeby znaleźć pracę marzeń?    
To dopiero pierwszy krok, ale bardzo ważny. Zawszę sugeruję mamom planującym powrót do pracy, żeby zaczęły o tym myśleć już kilka miesięcy wcześniej. Ja do pracy chciałam wrócić we wrześniu, ale przygotowania zaczęłam w kwietniu. Jeśli szukamy nowej pracy, warto do samych poszukiwań podejść jak do etatowego zajęcia i poświęcać temu sporo czasu i energii. Zacząć od diagnozy własnych zasobów i oczekiwań oraz określenia swojego profilu zawodowego. Warto też spisać cele. Zarówno te długofalowe, np. za rok chcę pracować jako grafik komputerowy, jak i krótkofalowe: w ciągu pół roku ukończę potrzebny mi kurs,  zdobędę na niego pieniądze, uzyskam niezbędny papier i kompetencje.

W czym pomaga spisanie celów?
Jeśli się wie, dokąd chce się dojść, łatwiej jest wtedy wyznaczać pierwsze kroki. Spisuję, co już mam na teraz: wiem, co lubię robić, ludzie mówią, że jestem w tym dobra. A potem to, czego mi jeszcze brakuje. Jeśli cele nie są spisane, mogą nam się rozmyć. Dobrze jest je widzieć, bo jeśli widzi je nasza głowa, nasz mózg zaczyna funkcjonować tak, jakby to miało się wydarzyć i pomaga nam. Jesteśmy też wtedy bardziej otwarci na to, co przynosi nam życie. Potrzebne nam okazje możemy wyłapać nawet podczas zwykłego spotkania towarzyskiego. Jest takie sformułowanie, że nasza energia jest tam, gdzie są nasze myśli. To się sprawdza również podczas szukania pracy.

O co jeszcze warto zadbać, szukając pracy?
Obowiązkowo o swój wizerunek – strój, makijaż, fryzurę, sposób zachowywania się. To dodaje pewności siebie, a cecha ta jest bardzo pomocna w zjednywaniu sobie ludzi, także potencjalnych pracodawców. Trzeba trochę popracować nad marketingiem, np. nad profesjonalnym CV.

 Jak wycenić wartość własnej pracy?
To jest bardzo trudne. Sama długo się z tym borykałam. Pewien coach pokazał mi to w szerszym świetle. Uświadomił mi, co się składa na godzinę mojej pracy: to jest wiedza i doświadczenie z wielu lat, moje szkoły i kursy, za które płaciłam, książki, z których się dokształcałam, mój wizerunek, np. kupno odpowiedniego stroju. Tych elementów jest bardzo dużo i jak się je weźmie pod uwagę, wychodzi nam obiektywna cena. Gdy podamy zbyt niską wycenę, będzie to nas frustrowało, a u pracodawcy czy klienta może rodzić wątpliwości co do naszych kompetencji.

Wiemy już, jak rozpoznać, że mama jest gotowa na powrót do pracy. A kiedy dziecko jest gotowe na powrót mamy do pracy?
Odwołam się do mojego doświadczenia. Gdy wracałam do pracy, starsza córka już chodziła do przedszkola i bardziej się obawiałam o tę młodszą. Doszłam jednak do wniosku, że dużo się dzieje w naszej głowie i nasze obawy udzielają się dziecku. Zaczęłam myśleć o tym jako o pozytywnym doświadczeniu: dziewczyny będą razem chodziły do przedszkola, a poza tym na początek wracam tylko na 1/3 etatu. Powiem tak: gdy mama jest gotowa zostawić dziecko, ono samo inaczej to przeżywa. Kiedy prowadzę młodszą Paulinkę do przedszkola, mówi mi „pa!” i z chęcią biegnie do dzieci.

Myślisz, że każda mama w pewnym momencie odczuwa potrzebę pracy zawodowej?
Nie każda i znowu kluczowe jest zdiagnozowanie własnych potrzeb. Przykład z moich warsztatów: wzięła w nich udział kobieta w dojrzałym wieku, bo zapisała ją córka. To córka uważała, że mamie przydałby się powrót do pracy. Ale ta mama podczas warsztatów mówiła, że największą przyjemność sprawia jej prowadzenie domu i zajmowanie się ogrodem. To jest jej praca i jej pasja. Ważne, żeby wszystko robić w zgodzie z samym sobą.

Są też mamy, które się wahają – praca czy dom.
Mam klientkę, która jest po pierwszej ciąży i rozważa, jaką decyzję podjąć: od razu urodzić drugie dziecko czy jeszcze przed tym zrobić coś zawodowo. Gdy trochę bardziej zgłębiłyśmy temat, okazało się, że w ostatnim czasie tak dużo energii poświęciła na bycie mamą i żoną, że mało jej zostało przestrzeni do dbania o własny rozwój. W tym momencie nie była w stanie zainwestować siebie w kolejne dziecko. Ewidentnie nam wyszło, że potrzebuje teraz roku albo dwóch, żeby zainwestować w siebie. Wykorzystując narzędzie „koło życia” zobaczyłyśmy, które obszary ma zaniedbane – były to jej pasje, rozwój, duchowość. Dopiero gdy zatroszczy się o nie, zyska energię na kolejne dziecko.

Co zrobić, żeby zachować równowagę?
Będąc mamą, nie rezygnować całkiem z własnych pasji – wygospodarować na nie choćby jedno popołudnie w tygodniu.

A jak z powrotem do pracy poradzi sobie mama-perfekcjonistka, która wszystko chce robić na 100%?
100% w domu i 100% w pracy daje w sumie 200%, a to niewykonalne. W czymś trzeba odpuścić. Ja przed powrotem do pracy gotowałam wyłącznie w domu. Teraz zakładam, że jeśli moja rodzina od czasu do czasu zje gotowe pyzy ze sklepu, świat się od tego nie zawali. Trzeba samej sobie odpowiedzieć, jak się chce rozłożyć energię: ja nadal 70% czasu mam dla rodziny, a 30% na pracę.

Aniu, jeszcze jakaś złota myśl dla mam szukających wymarzonej pracy.
Wyznaję taką dewizę, że w pracy powinniśmy robić coś, co lubimy, a potem tylko znaleźć kogoś, kto nam za to zapłaci. Jeśli pozwala nam na to sytuacja finansowa, na wymarzoną pracę lepiej jest poczekać trochę dłużej, niż chwytać się przypadkowych i nie dających satysfakcji zajęć.

Dziękujemy za rozmowę!

Rozmawiała: Urszula Hreniak  

Mamy myślące o powrocie na rynek pracy, zapraszamy na warsztaty Anny Szewczyk „Stwórz Swoją Pracę Marzeń”.

ARDwarsztaty2013-041

ARDwarsztaty2013-041

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

napisz pierwszy komentarz...