Czy dobrowolnie i świadomie zgadzasz się na to, aby reklamy kształtowały wybory twojego dziecka? Maluchy są łatwym celem dla wszelkich reklamowanych produktów. Łatwo je „omamić” wizerunkiem produktu z filmiku lub kolorowego plakatu.Oczywiście przedstawionymi w odpowiednio spreparowany sposób. Dzieci świetnie zapamiętują slogany reklamowe. Mali konsumenci są bardzo pożądaną grupą docelową kampanii reklamowych, bo korporacje bardzo świadomie „wychowują” sobie klientów.

Wielkie oburzenie budził wśród rodziców blok reklamowy tuż przed „Dobranocką”. I słusznie – zamiast programu o podanej godzinie było dziesięciominutowe pranie mózgu najmłodszych. Ale niestety nie widać protestów rodziców, że w bardzo wielu przedszkolach (publicznych i niepublicznych) już od drzwi atakuje dzieci plakat z uśmiechniętym misiem znanym z etykiety pewnego soczku – i to w cale niemającego za wiele wspólnego z naturą…

Przedszkole otworem stoi … na reklamę

Czy to uczestnictwo w wątpliwej wartości programie w zamian za otrzymanie plakatów i paru gadżetów (książeczka z kolorowankami i brutalną reklamą produktu, jakaś broszka)  są w stanie usprawiedliwić tak bezmyślne działania dyrekcji przedszkoli (zgłoszenie do programu jest za zgodą dyrektora)? Czy „materiały edukacyjne” do przeprowadzenia kilku zajęć są aż tak wartościowe? Przecież dziecko na półce w sklepie nie wybierze raczej soku naprawdę naturalnego czy wody mineralnej, skoro zobaczy soczek z „przyjacielem” (bo tak dzieciom zatytułowano misia). Poza tym to dzieje się w przedszkolu – miejscu zaufanym, bezpiecznym…

IMG_1779

Sprawdziłam to działanie ostatnio osobiście na sobie – nie znałam wcześniej napoju, ale czytałam o osobie, która go reklamowała. I co? Zaczęłam w ogóle zauważać te puszki na pułkach sklepowych. Są wszędzie, ale z pewnością nie od dnia kiedy ja je zauważyłam, a znacznie wcześniej. Tylko wcześniej mój mózg tę markę po prostu ignorował i nie zwracałam na nią uwagi.

Przedszkolaki – łatwy „łup” korporacji

Pomysł korporacji sprzedającej soczki dla dzieci z przedszkolną reklamą marketingowo jest na pewno trafiony – przedszkola uczestniczą w programie „za darmo”, a jeszcze dostają pomoce dla nauczycieli i książeczki oraz upominek dla dzieci. Potem mogą nawet pochwalić się „osiągnięciami”, jednocześnie przyznając organizatorowi prawa do wykorzystania wizerunku dzieci. Taka reklama korporacji NA PEWNO się kalkuluje. O działania charytatywne ich nie podejrzewam. A dorośli, którzy powinni być odpowiedzialni za dzieci, są zadowoleni, jakby im ktoś z poświęceniem nieba przychylał! Czyżby „szczytny cel” aż tak przysłaniał widzenie rzeczywistości?

Dlatego jakiekolwiek reklamowanie produktów korporacji w przedszkolach i szkołach jest nieetyczne.

Moje dziecko akurat nie zna smaku tego napoju. Ale instytucja, która z założenia ma rodziców wspierać w wychowaniu, najzwyczajniej szkodzi swą nieświadomością. Cóż można o tym myśleć?

Autor: Karolina Górska
O autorce: Karolina Górska – pedagog terapeuta, nauczyciel języka angielskiego. Pracuje głównie z dziećmi w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym. Pełnoetatowa, cudownie niedoskonała, osobista mama Stasia i Zosi:) Obserwatorka życia społecznego, cały czas uczy się od dzieci  – póki co najwięcej od własnych:) Zwolenniczka i propagatorka nauczania i uczenia się przez zabawę oraz piosenki. Propagatorka świadomych wyborów konsumenckich. Zachwyca się różnicami kulturowymi i wciąż poszukuje sposobów na integrowanie ludzi we współczesnym świecie. Ma jeszcze wciąż wiele niezrealizowanych pomysłów w głowie i nieodkrytych pasji, a działanie z własnymi przekonaniami – czasem takimi „pod prąd” – daje jej coraz więcej szczęścia, spełnienia i rozwoju. Na co dzień również „gotowarka” (wg nomenklatury Stasia) :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

napisz pierwszy komentarz...