Jak na kuchennej makatce prezentuje Miś: „Tę prześwietną książkę ofiarował ci Janosch”. Książka kucharska Janoscha jest niezwykła. Literacka i praktyczna, mieszają się w niej nie tylko zdrowe składniki, ale i realizm z poezją (smaku). Służy nie tylko młodym kucharzom, ale wszystkim mającym apetyt na dobre, wesołe życie czytelnikom.

Przygoda z Janoschem, autorem opowiadań o Misiu i Tygrysku, zaczęła się dla nas w Teatrze Nowym w Zabrzu (a jakże, w miejscu urodzenia samego autora) w Dzień Dziecka 2012 roku, kiedy zobaczyłyśmy dość udaną inscenizację Wyprawy po skarb. Wtedy właśnie Aniela stała się po raz pierwszy jednocześnie widzem i, jak się rychło okazało, chętnym odbiorcą Janoschowego świata. Dlaczego? Sama się zastanawiam, a kiedy tak się zastanawiam, to przychodzi mi do głowy, że to może zasługa specyficznego humoru, który bawi małych i dużych? A może charakterystyczny, „surowy” język pozbawiony zmiękczeń i eufemizmów, a jednak życzliwy? Może kompletny brak (natrętnego) dydaktyzmu, na który mali i duzi, w tym ja, mają uczulenie i uciekają przed nim jak, nie przymierzając, Tygrysek na swoim tygryskowym rowerze, hen w daleki świat? Pewnie wszystkiego po trochu.

Subtelna przyjemność tej lektury polega także i na tym, że autor, posługując się częstokroć niewyszukanym żartem i autokomentarzem, robi to z jakimś wyjątkowym wyczuciem i kulturą (w ramach podpowiedzi mogłabym wskazać postać cioci Gąski żywiącej niejakie predylekcje do napojów wyskokowych, co nie przeszkadza jej być ciocią bardzo lubianą przez bohaterów). O czym wie na pierwszy rzut oka dorosły czytelnik, dziecko wcale wiedzieć nie musi. I tak zakochuje się w Janoschu, bo lektura odbywa się na kilku poziomach i pozwala każdemu znaleźć swój – metaforyczny lub dosłowny.

352x500

Świat przedstawiony odmalowuje autor w sobie właściwy sposób, posługując się charakterystycznym, rozpoznawalnym, czystym, idealnie proporcjonalnym (do rzeczywistości) językiem. Jakbym słyszała dziadka lekko opowiadającego wnukom o, nie zawsze lekkim, życiu za pomocą postaci Misia i Tygryska.  Nawiasem mówiąc pokazuje akurat to, co człowiek, mały i duży koniecznie o świecie wiedzieć powinien i co chcę także, aby wiedziała o nim moja córka.

Szczególnie intrygującą i ważną postacią stał się dla Anieli węglarz Jaromir, śląski biedak wytwarzający dla bogatych ludzi węgiel drzewny, mieszkający w lepiance, ale nieutyskujący na los, chętnie częstujący Tygryska ziemniakami, jedynym pożywieniem, jakie w ogóle posiada, brzydal o dobrym sercu. Pomieszanie strachu (Aniela) i fascynacji (ja) dało w efekcie przyczynek do ważkich rozmów o biedzie, posiadaniu, odżywianiu i gościnności. Pozwoliło mi także spojrzeć na tak zwaną specyfikę Górnego Śląska innym okiem. Nawiasem mówiąc, dzięki tej lekturze, można usłyszeć w naszym domu takie dziecięce wypowiedzi, formułowane przy stole ze współczuciem i żałością, cyt. „Oj, biedny Jaromir nie ma takiego obiadku. Chciałby, prawda? Tylko ziemniaki i ziemniaki. Ooj.”.

Janosch to pisarz kontrowersyjny, niszowy czy, jakbyśmy dzisiaj powiedzieli, na pewno niemainstreamowy, w parze: centrum i peryferie (polskość i śląskość?) opisuje i reprezentuje to drugie, wrażliwy na inność, rozbijający stereotypy. Porusza problemy, o których potrafi mówić… w książeczce kucharskiej, zawierającej nie tylko f a b u ł ę i p r o b l e m a t y k ę, ale i naprawdę godne uwagi p r z e p i s y  k u l i n a r n e. Jak na przykład ten na zieloną sałatę z pomarańczami i oliwą z oliwek na słodko. W takim entourage można konsumować i dla zdrowia, i dla przyjemności. Pycha.

Dziś spotyka się często praktykę adresowania książek do coraz węższego grona odbiorców, vide mała księga bajek dla księżniczek, bazgroły dla małych majsterkowiczów, budowniczych, supermanów itp. Janosch mówi w sposób różny od dzisiejszego, nie specjalizuje się w mówieniu do dziewczynek, albo w mówieniu do chłopców, co znaczy ni mniej ni więcej, tylko, że jego książki są w jednej mierze tak dla dziewczynek jak i dla chłopców. Mimo, że mówi z przeszłości o słabo znanej krainie, opowiada żywo i wyraźnie, poruszająco i zrozumiale. Jego proza tchnie wolnością. Czy dobrze myślę, że takiego autora zwykle nazywa się uniwersalnym?

Często podczytujemy Janoscha.

Polecam z delikatnym wskazaniem na ulubieńca.

Wydawnictwo Znak wydało także inne przygody Misia i Tygryska, np.:

Panama. Wszystkie opowieści o Misiu i Tygrysku.

Wigilia Misia i Tygryska.

Słownik obrazkowy Misia i Tygryska.

Na pociechę coś pysznego. Gotuj z Misiem i Tygryskiem Janosch, Wydawnictwo Znak, Kraków 2009, cena 23,90zł

Autor: Agnieszka Grzywaczewska-Kurpierz
O autorce: mama Anieli, magister filologii polskiej, recenzentka, propagatorka praw dziecka, orędowniczka rodzicielstwa bliskości i karmienia piersią. Lubi długie spacery z psem. Lubi także rozmawiać z dziećmi, a potem spisywać sobie ich, jedyne w swoim rodzaju, słowa, zdania – wymyślanki.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

napisz pierwszy komentarz...