Czy trudno odgadnąć, czego naprawdę pragną dzieci? Jeśli uważnie przyjrzymy się własnym dzieciom, a przez ich pryzmat wszystkim innym dzieciom – także tym, którymi po trochę sami jesteśmy – odpowiedź okaże się zadziwiająco prosta.

Dziecięce prawdziwe pragnienia nie różnią się wiele od pragnień dorosłych. W głębi duszy wszyscy potrzebujemy tego samego, żeby czuć się dobrze i szczęśliwie. A że nie zawsze potrafimy zapewnić to naszym dzieciom, wynika głównie z faktu, że sami dotąd nie odkryliśmy własnych autentycznych potrzeb.

Czego dzieci wcale nie pragną

Wkładamy wiele energii, czasu i wysiłku, żeby zagwarantować naszemu potomstwu rzeczy, które, wedle powszechnej opinii, każdy rodzic zagwarantować powinien. Zadziwiające jest to, że sprawy, o które zabiegamy najbardziej, z dziecięcego punktu widzenia są najmniej istotne. Na liście takich rodzicielskich priorytetów zazwyczaj znajdują się:

1. Własny pokój dla każdego dziecka -
- ta „powinność” niejednemu rodzicowi spędza sen z powiek, zmuszając do zaciągania kosztownych kredytów i pracy na kilka etatów. Pewien człowiek – głowa dużej rodziny – zdradził mi kiedyś, że popełnił w życiu jeden podstawowy błąd: wybudował dom, w którym dla każdej ze swoich trzech córek przewidział osobny pokój. Przyznał przy tym, że on sam ze swoim rodzeństwem dzielił jedno pomieszczenie i wyszło im to na dobre. Ubolewał, że między jego córkami nie ma tak silnej więzi jak między nim a jego braćmi.

Spokojny kąt do nauki w wieku szkolnym to jedno, ale w naturze dzieci nie leży chęć do odgradzania się. Wie o tym każdy rodzic, który usiłował przeprowadzić dwulatka z własnej sypialni do jego pięknie urządzonego, o s o b n e g o  pokoiku.

Fot. Monika Dwórska-Małota

Fot. Monika Dwórska-Małota

2. Markowe ubranka -
- skąd w ogóle wzięło się przekonanie, że dzieci ich potrzebują? Nie pragną ich nawet nastolatki, jeśli w domu wyznaje się to, co naprawdę ważne. Po co więc tyle zachodu o metki? Dzieci oczekują od nas, że nauczymy ich poczucia estetyki, które nie ma nic wspólnego ze snobizmem.

3. Rzeczy, rzeczy, rzeczy… -
- elektroniczne nianie, bujaczki, grające karuzele, maty edukacyjne, dzwoniące nocniki, chodziki… A potem zabawka za zabawką. Jak często rekompensują dzieciom naszą bliskość i uwagę?

Fot. Monika Dwórska-Małota

Fot. Monika Dwórska-Małota

4. „Designerskie” wózki dziecięce –
- tak jakby niemowlęta cokolwiek interesowało, w jakim wózku się je przewozi. Przecież i tak wiadomo, że maluchowi najlepiej w objęciach rodziców i tylko czeka, żeby jak najszybciej być zabranym z jego szykownego pojazdu. Przekonanie, że nasza pociecha powinna jeździć mercedesem w klasie wózków, jest z gruntu nieprawdziwe. I bardzo kosztowne.

5. Ekskluzywne wakacje –
- znam rodziców, którzy pracują bardzo ciężko, żeby móc je dzieciom i sobie zapewnić. Ale dzieci, zamiast dwóch tygodni w tropikach, bardziej potrzebują wypoczętych i zadowolonych z życia rodziców przez cały rok. Takich, którzy wezmą na rower za miasto, zorganizują piknik w pobliskim parku, nawet w środku tygodnia znajdą czas na spacer.

6. Słodycze –
- które dajemy dzieciom, bo wydaje nam się, że ich pragną. A dzieci ich pragną, bo my je dajemy, a cukier, jak wiadomo, uzależnia. Często kupujemy słodycze w przekonaniu, że nic lepszego nie mamy do zaoferowania. Czy na pewno?

Czego dzieciom potrzeba

Dzieci często same dopraszają się o materialne dobra, bo tak zostały nauczone. Jednak ich prawdziwa natura nigdy nie zapomina, czego jej potrzeba. I jeśli tego nie otrzyma, będzie upominała się o to na różne sposoby – pod postacią całej gamy smutków, frustracji, emocjonalnych napięć, złości i buntu. Będzie domagała się:

1. „Powietrza przepełnionego atomami miłości” –
- to podsłuchane kiedyś stwierdzenie doskonale oddaje naszą fundamentalną potrzebę. Aby prawidłowo się rozwijać, dziecko potrzebuje, w niemal dosłownym sensie, oddychać miłością. Miłością, jaką emanują jego bliscy – względem niego, siebie nawzajem, samych siebie i świata. Dzieci w fizyczny i dotykalny sposób wyczuwają atmosferę, jaka wokół nich panuje. Kochać siebie i innych to najlepsze, co możemy im podarować.

Fot. Natalia Kaczmar

Fot. Natalia Kaczmar

2. Szczęśliwych rodziców –
- widok zadowolonych rodziców utwierdza dzieci w przekonaniu, że świat jest dobrym i przyjaznym miejscem. I odwrotnie –  sfrustrowana mama czy tata wzbudzają nieufność i lęk wobec życia. Jeśli chcemy, żeby nasze dzieci czuły się szczęśliwe i spełnione, najpierw sami musimy się tak czuć. Tryskający autentyczną radością rodzice to dla dziecka kapitał na całe życie dużo ważniejszy niż elegancki dom czy kosztowne wczasy. Dbanie o własne poczucie szczęścia to też bardzo ważny rodzicielski obowiązek.

3. Bliskości –
- także tej fizycznej: przytulania, noszenia, głaskania, dotyku. Od pierwszych chwil na świecie, a nawet jeszcze wcześniej. Badania naukowe potwierdzają, że dzieci pozbawione czułości i bliskości rozwijają się gorzej niż dzieci przytulane.  Dowiedziono, że dotyk uaktywnia w mózgu układ limbiczny odpowiedzialny za emocje. Gdy jesteśmy w fizycznej bliskości z drugim człowiekiem, uspokajamy się, a nasze serce bije wolniej.

4. Wyznaczania granic –
- dzieci podświadomie oczekują, że wyznaczymy im granice, do jakich mogą się bezpiecznie posunąć. Chcą, żebyśmy objaśniali im świat, pokazując, o co warto zabiegać, a o co nie. Kiedy dziecko woła: „Chcę obejrzeć tę bajkę!” ukryte jest w tym pytanie: „Czy to będzie dobre dla mnie?” A my myślimy – niech obejrzy, skoro tak bardzo chce, chociaż wcale nie uważamy, że to dla niego korzystne.

5. Porządku –
- na różnych płaszczyznach. Dzieci nie lubią chaosu. Najlepiej się czują w uporządkowanym świecie, w którym pewne rzeczy odbywają się o właściwych porach, są zawsze na tym samym miejscu i wiadomo, czego można się spodziewać.

6. Spokoju –
- układ nerwowy dzieci jest bardzo delikatny i szybko reaguje na wszelkie napięcia w otoczeniu. Radosny dom bez emocjonalnych przesileń to ukryte marzenie każdego dziecka.

Fot. Natalia Kaczmar

Fot. Natalia Kaczmar

7. Czasu -
- jaki poświęcają im bliscy i jaki daje się im na kontemplowanie świata. Dzieci nie lubią pośpiechu. Z trudem mieszczą się z własnymi potrzebami w limitowanym czasie, jaki przysługuje im na relacje z rodzicami i na odkrywanie tego, co dla nich ważne.

To odpowiedzialne i niełatwe zadanie rodziców rozpoznać, czego naprawdę potrzebują ich pociechy. Bo to, czego się domagają, nie zawsze jest tym, czego naprawdę pragną, żeby czuć się bezpiecznie i szczęśliwie. W codziennym chaosie ulegają złudzeniom – podobnie jak my – myśląc, że kolejna rzecz, zabawka, słodycz da im prawdziwą radość.

Autor: Urszula Hreniak
O autorce: Mama Mikołaja i Jagody. Uznaje wyższość domowej zupy nad obiadem z mrożonki. Lubi czas spędzany z dziećmi. Usilnie stara się godzić bycie mamą z potrzebą pracy na rzecz rozwoju własnego i innych. Czasem nawet jej się to udaje bez szkody dla jednego i drugiego. Poza tym: obserwuje, pisze i nie ustaje w poszerzaniu wiedzy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

napisz pierwszy komentarz...