Przeciętny trzylatek posiada tyle zabawek, że z powodzeniem mógłby wyposażyć kilka przedszkolnych sal. Nawet jeśli nie kupują ich rodzice, otrzymuje je od dziadków, cioć, wujków, znajomych. W pewnym momencie sytuacja wymyka się spod kontroli – maluch dostaje dwudzieste autko, dziesiątą do złudzenia podobną lalkę, kolejnego konika, misia, puzzle, grający telefon. Dziecko dorasta w świecie po brzegi wypełnionym przedmiotami. Czy rzeczywiście ich potrzebuje? Czy w takiej ilości czynią go szczęśliwym, ułatwiają rozwój, kształtują wyobraźnię?
więcej..

Źródło: Magazyn Witalny

Bez wyjątku każdy uczeń ma jakiś talent. Gdyby szkoła chciała wspierać jego atuty, zamiast wymagać wysokiej średniej i bycia dobrym absolutnie ze wszystkiego, mielibyśmy społeczeństwo mądrych, zadowolonych z siebie ludzi. Specjaliści od edukacji już od dawna alarmują – metody nauczania muszą się zmienić.
Świat idzie do przodu, a szkoła wciąż uparcie jest, jaka była.
Gdyby z dnia na dzień zniknęły z niej komputery, nadal mogłaby bez przeszkód pracować. Nawet brak prądu nie stanowiłby większego problemu. Do tego, co robi, w zupełności jej wystarczą: budynek z klasami, tablica, kreda, nauczyciel i uczniowie. więcej..