Przeciętny trzylatek posiada tyle zabawek, że z powodzeniem mógłby wyposażyć kilka przedszkolnych sal. Nawet jeśli nie kupują ich rodzice, otrzymuje je od dziadków, cioć, wujków, znajomych. W pewnym momencie sytuacja wymyka się spod kontroli – maluch dostaje dwudzieste autko, dziesiątą do złudzenia podobną lalkę, kolejnego konika, misia, puzzle, grający telefon. Dziecko dorasta w świecie po brzegi wypełnionym przedmiotami. Czy rzeczywiście ich potrzebuje? Czy w takiej ilości czynią go szczęśliwym, ułatwiają rozwój, kształtują wyobraźnię?
więcej..